Przetarg

Rada Osiedla Zawidawie (czyt. Zadupie) ogłosiła jakiś czas temu przetarg nieograniczony na: Opracowanie Koncepcji Programowo Przestrzennej budowy łącznika ul. Krzywoustego z ul. Litewską we Wrocławiu "03270 - Łącznik Litewska - Krzywoustego". Postanowiliśmy wystartować.

Na stronie internetowej Zawidawia można wyczytać, że oto poszukuje się wybitnych planistów inżynierów do zaprojektowania łącznika pomiędzy dwiema wymienionymi wyżej ulicami. Koncepcja powinna być programowo - przestrzenna według założeń wyśmienitych specjalistów w Radzie. Nie wiemy co specjaliści mieli dokładnie na myśli, ale mimo wszystko postanowiliśmy spróbować naszych sił i stanąć do przetargu.
Nasz projekt jest typowo przetrzenny, co zgadza się z wymogami Rady - jako dowód wystarczy popatrzeć na olbrzymią pustą przestrzeń pomiędzy ulicami Litewską i Krzywoustego. Pomysł uważamy za genialny, jako że pustą przetrzeń można wykorzystać na wiele sposobów, na przykład instalując co 200 metrów budkę z piwem i stragan z hamburgerami. To jednocześnie potwierdza tezę, że nasza koncepcja jest programowa, bo sugerujemy pewien program, który powinien być zrealizowany.
Uważamy, że nasza koncepcja jest na najwyższym światowym poziomie i jeżeli Rada nie rozstrzygnie przetargu na naszą korzyść, to zaskarżymy ich wszystkich do trybunału w Strasbourgu. Wydaje nam się jednak, że szanse mamy dość spore, bo skarbnikiem Rady jest nasz kolega z podstawówki, a więc mamy spore plecy. Nie będziemy ukrywać: Jarek - dajemy ci 20% dochodów, tylko przyklep tą transakcję...

Z Psiego Pola, kutasie

Wjeżdżając na Psie Pole rzuca się w oczy przepiękny krajobraz. Jeżeli jednak najedziemy na jedną z 2338 dziur, jakie znajdują się w tutejszych drogach, to niestety rzuca się tylko "kurwa" na usta (i to w lajtowym wydaniu).

I zakładając, że po wjechaniu w dziurę będziemy jechać dalej (nie każdy ma to szczęście) to oto co widzimy: dookoła pola, łąki, lasy, rzeka Widawa, kilkadziesiąt wieżowców i co najmniej 30 tysięcy mieszkańców Wrocławia. Kilka nieeksluzywnych barów, jeszcze mniej ekskluzywnych pizzerii, zakładów fryzjerskich, slepów spożywczych i jeden burdel (ten to przynajmniej w miarę ekskluzywny).
Wielu specjalistów od marketingu głowiło się dniami i nocami, jak tu przyciągnąć turystów z całego świata. Wielu poległo na placu boju, ale kilku zostało... To my - Filogejos - podejmujemy się zadania rozreklamowania na cały świat jednego z tych miejsc, gdzie diabeł jednym mówi "dobranoc" a innym "spadaj dziadu".
Chcemy wam przedstawić najosobliwsze miejsca w tej okolicy. Posłaliśmy już tam naszych reporterów; mamy nadzieję, że chociaż część z nich wróci, aby podzielić się wrażeniami. Podzielić się z Wami - potencjalnymi turystami, którzy mogą kiedyś zajrzeć w te strony. Redakcja Filogejosa serdecznie zachęca, ale przekonajcie się sami. Nowy cykl artykułów zatytułowany będzie: Z Psiego Pola, kutasie
Już niedługo reportaże naszych wysłanników...  Bądźcie z nami !!!

czesiek forever

Siedzę na słupku na lewym półdupku prawy półdupek zwisa pod słupek hop siup zmiana dup, siedzę na słupku na prawym półdupku lewy półdupek zwisa pod słupek hop siup zmiana... kiedy to moją uwagę przykuł niesamowity widok mącąc moją koncentracje, która to pozwla na to ażeby słupek nie wszedł między dupek. Ale do rzeczy Psie-Pole jak sama nazwa wskazuje dzielnica policjantów nie ma sie co dziwić w końcu zamieszkuje tam elita: kurwa, chuj i złodziej. Na śmietnku koło głównego biurowca Filogejosa pojawiła sie klepsydra a na nie bohater tej strony miasta Czesław Białkowski szooooooooook!!! Czesiek barwna postać, przodownik pracy, autorytet, smakosz win takich jak Komandos, Dzban Leśny, Arizona, Gruszka Sandomierska czy też Belzebub długoby wymieniać wkońcu redaktorzy Filogejosa na początku działalności też nie jednego muzgojeba wprowadzili do organizmu. Czesław był  człowiekiem skromnym ostatnimi czasy zamienił M3 na śmietnik pod redakcją tak nie wiele potrzebował. W śmietnku miał wszystko jedzenie surowce wtórne, które zamieniał na wino nawet kibel miał w pokoju kwatera akurat dla Cześka. Denata znaleźli działkowcy gdyż tam miał ostatnie party i nie wiadomo czy kocyk był za krótki i Czesiek zamarzł czy może wino mu zaszkodziło w co wątpie. Nie ma już Cześka między nami serce krwawi ale teraz towarzystwo ma doborowe Lecha i jego żonę. Nie ma już Cześka wśród nas smutny to czas.  Zostawił czesiek syna ale tępa to istota i tradyja picia wina pozostaje pod znakiem zapytania.

Przyszła kryska na matyska

Robert Matusik przyjaciel i smakosz wszystkich kóz głównie tych z nosa ale co tam nie od dzisiaj wiadomo że wsród filatelistów to przysmak. Robert człowiek elokwentny, oczytany, posiadacz kilku klaserów musiał podjąć pracę poniżej swoich kompetencji i nie wiadomo czy to on wybrał tą pracę czy ona jego. Robert został parkingowym i to nie byle cieć z parkingu strzeżonego ale szanowany jegomość z parkingu pod hipermarketem. Parkingowy to funkcja, która pozwala się dalej rozwijać, kształcić zdolności manualne bo pilnowanie pustych miejsc czy odprowadzanie wózków do boksu nie każdemu łatwo przychodzi. Po wymianie spojrzeń widać było, że Robert ceni sobie nową robotę. Dostał służbowy uniform za duży oczywiście i na pierwszy rzut oka Robert wyglądał jak śmietnik. Robią ludzie karierę.

Reporterzy w tarapatach

Redakcja chciała wyjaśnić, dlaczego nie zamieściliśmy jeszcze żadnej wiadomości w tej rubryce, choć wysłaliśmy już w rejon Psiego Pola dwóch naszych najlepszych reporterów.

Otóż pierwszy zaginął w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach. Ponoć widziano go wchodzącego do ABC w towarzystwie średnio uroczej czterdziestoparoletnej damy w lateksowej spódniczce i koszulce z napisem: "I love New York". Jeśli ktoś z czytelników widział wyżej opisaną damę, prosimy o kontakt z redakcją. Według doniesień naocznych świadków z boku i z tyłu wyglądała trochę jak mężczyzna, ale z twarzy podobna zupełnie do nikogo.
Drugi reporter przebywa obecnie na kuracji odwykowej, sam nie pamięta jak to się stało. Naczelnemu powiedział, że zamówił tylko małego Lecha i batonik Wawel. Jako, że nasi reporterzy nie piją w nadmiarze alkoholu, wierzymy, że po prostu źle mu się ułożyło w żołądku. Może zła kombinacja...
Tak czy owak w rejon Psiego Pola posyłamy kolejnych śmiałków, którzy już niedługo przedłożą nam szczegółowe sprawozdanie z codziennego życia jego mieszkańców. Podzielimy się z wami świeżymi wiadomościami.
Filogejos  2019      Copyrights not reserved