Pytanie: Czy można coś jeszcze zrobić z Athlonem 1200 MHz, który został spalony w wysokiej temperaturze?
Ekspert: Pewnie.  Można oprawić w ramki i powiesić na ścianie, można przyczepić sobie do kluczy w charakterze breloczka, można powyrywać mu nóżki z miną sadysty, a następnie przewiercić i powiesić na szyi, można podłożyć go komuś na krzesło, można zmielić go na proszek i rozsypać komuś pod drzwiami, można włożyć w buty i udawać, że jest się wyższym, można podrapać się nim po głowie, wybić nim szybę, otworzyć nim paczkę chipsów. Poza tym doskonale komponuje się ze spaloną płytą główną…

Pytanie: Mam na imię Rafał. Proszę Was o radę... Moja żona jest obecnie w 3 miesiącu ciąży i ma dziwne zachcianki... nigdy nie piła alkoholu, a teraz ją do tego ciągnie (szczególnie do mocnych alkoholi). To samo dotyczy zresztą kawy. Ja oczywiście ostro protestuję przeciwko temu, ale żona porozmawiała sobie wczoraj z lekarzem, który ją prowadzi (prowadził też pierwszą ciążę żony) i oto, czego się dowiedziała: alkohol - OK, ale w „umiarkowanych” ilościach. Kawa - tak, ale nie więcej niż 2 filiżanki dziennie i koniecznie ze śmietanką. Jeśli chodzi o alkohol - przywołał przykład mieszkanek krajów śródziemnomorskich - gdzie wino jest na porządku dziennym - ale stwierdził iż procent uszkodzeń płodu jest tam nieco większy niż u nas (!!!) Jak rozmawiać z żoną aby jednak wybić jej z głowy takie używki (a może zaufać lekarzowi)?
Ekspert: Piękna historia, wprawia nas w stan zadumania. W pytaniu Rafała widać wyraźnie jego trudną sytuację i rozdarcie między jeszcze nie narodzonym potomkiem, a ukochaną żoną. Na początku autor tworzy atmosferę sielanki „3-miesiac ciąży”, więc siedzi sobie spokojnie w domu, „ma dziwne zachcianki” - tu widzimy, iż rodzina kolegi jest w bardzo dobrej sytuacji materialnej, może pozwolić sobie na zachcianki żony, do tego żona ta jest ekscentryczką gdyż jej zachcianki są „dziwne”. Jest tu zastosowany element zjawisk nadprzyrodzonych „ciągnie ją”. Autor po mistrzowsku buduje atmosferę grozy. Z pozoru zwyczajna sytuacja przeradza się w heroiczny bój skazanego na tragiczną klęskę człowieka ze złowieszczymi instynktami przyszłej matki, aby zwiększyć rosnącą grozę autor ucieka się do takich stwierdzeń jak „alkohole mocne” czy nawet „kawa”. W następnej części dowiadujemy się, jaki jest stosunek autora do całej sytuacji, czyli „ostry protest”, nagle wyłania się postać negatywna - lekarz. Lekarz jest tu opisany jako osoba już znana rodzinie od lat, doświadczona i obdarzona zaufaniem; jednocześnie okazuje się że jest niewiele głupszy od Rafała, używa fachowych zwrotów („procent uszkodzeń płodu”) co ma świadczyć o jego medycznym wykształceniu i bezduszności, jeszcze nienarodzone dziecko bohatera jest dla niego tylko płodem a żona wiązką jelit.  W zakończeniu widać jak Rafał traci pewność siebie, nie wie jak rozmawiać z żoną, czy zaufać lekarzowi. Używa bardzo odważnych środków stylistycznych „wybić z głowy”. Prośba jego w tak krótkich słowach potrafi przekazać olbrzymi ładunek emocjonalny, wobec którego absolutnie nikt nie może przejść obojętny. „Filogejos” też…
Filogejos  2019      Copyrights not reserved