Zakład Pracy Chronionej


Zakład Pracy Chronionej - Poczta Polska

Poniżej przedstawiamy post od Lolki, która ze szczegółami opisuje poziom obsługi klienta w jednej z ogólnopolskich instytucji.

Ja rozumiem, że trzeba aktywizować zawodowo ludzi z niepełnosprawnością umysłową, to szlachetny cel. Ale czy, do jasnej anielki, wszystkie te osoby trzeba było zatrudnić w stołecznej placówce Poczty Polskiej przy pl. Hallera???

Godzina z życiorysu.
Godzina na poczcie bedącej najgorszą ze wszystkich poczt, jaką kiedykolwiek odwiedziłam. A poprzeczka naprawdę nie wisi wysoko. W zasadzie to poprzeczka leży na wysokości 0 m.n.p.m. W dodatku to nawet nie jest moja poczta. Czasem tylko muszę tam pójść, kiedy jakiś niepełnosprawny umysłowo (nie bedąc akurat w pracy na poczcie) wysyła mi przesyłkę na zły adres, pomimo, że informacje o adresie wysyłki dostał trzykrotnie na różne sposoby, w tym w tytule przelewu: "ADRES WYSYŁKI W MAILU!!!".
W oczekiwaniu na swój numerek ("A610. Liczba osób oczekujacych: 044" - sprytnie przewidzieli, że może być ich nawet 999) miałam okazję poczynić obserwacje. Różne obserwacje. Poczyniłabym ich pewnie jeszcze więcej, bo pierwotnie miałam wyższy numerek, ale znalazłam jakiś porzucony.

Obserwacja 1 - "Pracownik Zakładu Pracy Chronionej obsługuje wydanie przesyłki awizowanej".
Rzeczony pracownik po otrzymaniu awizo popierdala przez cały urząd pocztowy, albowiem korytka z poleconymi znajdują się w końcu przeciwległym do okienka. Następnie w korytku szuka listu. Szuka. Szuka. Szuka. Nie znalazłszy - zastyga w pozycji wyprostowanej wpatrując się w awizo. Patrzy. Patrzy. Zdaje się medytować - niemal unosi się nad podłogą - a nuż spłynie na niego objawienie. O dziwo jest to skuteczne - objawienie spływa i pracownik wędruje do drugiego korytka gdzie rzeczony list znajduje więc popierdala z powrotem przez cały urząd pocztowy, albowiem korytka z poleconymi znajduja sie w końcu przeciwległym do okienka. Możliwa jest też opcja druga, mianowicie listu nie ma w żadnym z trzech istniejących w urzędzie korytek. Wówczas pracownik popierdala z powrotem przez cały urząd pocztowy, albowiem korytka z poleconymi znajduja sie w końcu przeciwległym do okienka, a następnie oznajmia: "eeee, widocznie został już odebrany". Jeżeli klient jest bez krawata i awanturujący się, pracownik popierdala na zaplecze, aby sprawdzić, czy "został już odebrany". Efekt tego działania jest zazwyczaj pomyślny - pracownik sprawił wrażenie zaginionego w akcji i nikomu nie chce się czekać na jego powrót.

Obserwacja 2 - "Pracownik Zakładu Pracy Chronionej obsługuje pikaczu z numerkami"
Jako, że 2/3 oczekujących porzuciło swe numerki w sekundę po ujrzeniu "A610. Liczba osób oczekujących: 044", udając się w miejsca szczęśliwsze, większość wyświetlających się numerków jest pusta. Po wyświetleniu pustego numerka nadarza się pracownikowi doskonała okazja, aby zająć się czynnościami niezwiązanymi z obsługą klientów. W końcu na poczcie stoi tylko czterdziesci osób, a do zamknięcia mamy aż 20 minut. O naiwni ci, którzy podbiegli w nadziei, że oto juz za chwilę wyświetli się ich numerek. Teraz postoją, hehe.

Obserwacja 3 - "Pracownicy Zakładu Pracy Chronionej zorientowali się, że do zamknięcia urzędu pozostało 10 minut"
Następuje nieoczekiwana zmiana miejsc! Jeden z Pracownikow Zakładu Pracy Chronionej ogłasza: "kto z awizo, proszę tu do okienka!" Natychmiast tworzy się kolejka. Nie muszę dodawać, że jest to kolejka jeleni. Bowiem w okienku zasiada Pracownica Zakładu Pracy Chronionej, którą na potrzeby opowieści nazwałam Fasola (kto oglądał kreskówkę pt "Rango", zrozumie). Otóż Fasola popada w kilkuminutowe letargi, podczas których całkowicie kuli się za ladą i prawdopodobnie śpi. Albo dłubie w nosie. Prędkość obsługiwania przez Fasolę wynosi ok. 1 osoby na 10 minut (letargi są dotkliwą chorobą zawodową pracowników poczty, podczas godzinnego pobytu zaobserwowałam 100% zarażeń). Jednocześnie liczba okienek "numerkowych" zmniejsza się do dwóch, ponieważ inna Pracownica Zakładu Pracy Chronionej - wiedziona przykładem Fasoli - wyłącza swoje pikaczu i nawołuje: "kto nadać paczkę, proszę do okienka". Nie szkodzi, ze nikt "nadać paczkę". Usprawnienie jest!

Obserwacja 4 - "Ofiary w ludziach"
Pani około 30. Telefon. "Naprawdę nie wiem, kiedy wrócę, skarbie. Jestem na poczcie. Kochanie, jedzcie kolację, nie czekajcie na mnie. Ojej. No nie płacz syneczku, mama jest na poczcie. Wrócę. Nie płacz. Nie, nie wiem kiedy."
Pan około 50. Śpi. Chrapie. Ma numerek 609. Nie warto kraść.
Pan około 40. Ma numerek 623. Wyszedł zjeść kolację.
Dwie panie w różnym wieku. Numerki nieznane. Nie widziały się od 20 lat, i oto nieoczekiwanie na poczcie mają okazję opowiedzieć sobie co też w tym czasie się wydarzyło.
Pan około 30. Przystojny. Ma numerek powyżej 630. Pechowcami nie warto sobie zajmować czasu, nawet jeśli przystojni.

Podsumowanie - "Wynik meczu klienci poczta"
Pan około 50 obudził się w sam raz na swój numerek - wygrany.
Pani około 30 nadal stoi - przegrana. Dzieci zapewne usną dziś bez mamy.
Pan około 40 zjadł kolację i wrócił prawie na swój numerek - wygrany.
Pan około 30 - stoi - był przegrany od początku.
Ja - wychodzę za pięć dwudziesta - jednego listu nie było, drugi od komornika - przegrana.
Dwie panie w różnym wieku - nadały listy - ostatni rok z 20 lat opowiadają sobie przed pocztą. Chyba wygrane mimo wszystko...

PS: Żadna z sytuacji opisanych wyżej nie została wymyślona ani podkoloryzowana. A ja idę po piwo. Bez numerka :D
Filogejos  2019      Copyrights not reserved