Aukcja Roku

Dziś mają Państwo możliwość uczestniczenia w wątpliwej okazji
zlicytowania najbrzydszego aparatu fotograficznego na świecie.
To dzieło niemieckich designerów ma w sobie tyle polotu i uroku,
co obśliniona morda starego buldoga po nieudanej operacji plastycznej.



Estetycznie jest to jedna wielka pomylka. Sprzęt jest tak brzydki, że wstyd się z nim
gdziekolwiek pokazać. Aparat jest obły niczym stary hipopotam cierpiący na
dokuczliwe wzdęcia. Nie zmieści się w żadnej kieszeni, może poza kieszenią spodni
- ogrodniczek. Ale robienia zdjęć w ogrodzie tym sprzętem gorąco nie polecam, o czym dalej.



Może kilka słów o wyświetlaczu. Jest mniejszy niż szansa rychłego powrotu do kraju
wszystkich naszych Rodaków pracujących za granicą. Niewiele na tymże wyświetlaczu
widać - i tutaj niemiecka myśl techniczna rozbłysła niczym elokwencja Andrju Gołoty.
Otóż po włączeniu aparatu wyświetlacz należy włączyć osobnym przyciskiem! Genialne.
Być może uznano, że skoro jest w aparacie celownik lunetkowy, to wyświetlacz jest
raczej zbędnym dodatkiem dla osób bez wyobraźni.



Ale jeśli mowa o wyobraźni - trudno wyobrazić sobie większe NiC, niż to NiC, które
widać przez celownik. Jakość obrazu jest porównywalna z tą, jaką za komuny oferowały
drzwiowe "judasze". Dla młodszych - widać było przez nie jedynie, czy na klatce schodowej
światło się świeci, czy też ktoś już zdążył zajebać zarówkę.



Aparat włącza się koszmarnie długo, obsługa jest rozsiana po całym korpusie jak słynne
ustawy PO po różnych szufladach (trudno jest cokolwiek znaleźć), a jak się już coś
znajdzie, nie wiadomo po co w ogóle jest.



Jakość zdjęć to jedna wielka porażka. Może najlepiej świadczy o niej fakt, że po
zrobieniu zdjęcia wyświetla się na ekraniku dłuższą chwilę napis "delete this?".
Nigdy nie widziałem takiej subtelnej podpowiedzi w jakimkolwiek innym modelu aparatu.

* * *

Żeby nie być gołosłownym załączam przykłady zdjęć zrobione tym sprzętem.

Po pierwsze: Wszyscy wychodzą albo brzydko, albo nie w porę.

To jedyne zdjęcie dziecka, które wyszło tym aparatem. Konkretnie - to wyszło (wypełzło) poza kadr:



Aparat robi zdjęcia albo za wcześnie:


Albo za późno:


Warto też zwrócić uwagę, że mimo, iż na zdjęciu znajduje się ponad pięćdziesiąt osób,
to wszystkie wyszły nieostro, brzydko i jakoś smutno.



Zdjęcia roślin to koszmar. Fotografia przedstawia kwitnącą Orchideę.
Jak widać, kwiat w ogóle nie wyszedł.

Ze zdjęciami zwierząt wcale nie jest lepiej.

Normalnie zawsze żywy, wesoły Golden Retriever sfotografowany tym sprzętem
stał się apatyczny i zaczął spogladać jakoś tak depresyjnie:



UWAGA! Aparat dodaje kilogramów i postarza! Ten ciężarek ma pól kilo, podczas wrzucania zdjęć na komputer
wyszedł zupełnie jak kilogramowy, w dodatku trochę krzywo i jakby był zardzewiały:



Wyjątkiem jest tutaj moja teściowa. Osoba dość postawna, tęgawa.
I proszę: na zdjęciu wyszła zupełnie jak wieszak!



Kolory są przekłamane lub znikają: Każda Nokia powinna mieć
przecież kolorowy wyświetlacz, a tu - jak widać - zero kolorów:
 



Zdjęcia architektury: Reprodukcja dzieła sztuki ma chybioną gamę kolorystyczną:



Z kolei polskie budownictwo jednorodzinne kompozycyjnie w ogóle się kupy nie trzyma.
 



Jeśli już uda nam się sfotografować jakąś osobę, to uśmiecha się na zdjęciu nerwowo i nieszczerze:



Albo się wydaje być jakaś taka nieobecna:
 



Sprzęt mogę polecić jedynie jakimś strasznym freakom, którym nie przeszkadza jego wygląd,
upiorna poetyka sporządzanych zdjęć i nieludzko zagmatwana obsługa.
 

Jedyną gwarancję, jaką mogę zaoferować na ten sprzęt, to gwarancja, że wyślę go Zwyciezcy licytacji.
 

Na koniec dodam, że jestem osobą bezrobotną, bez prawa do zasiłku,
a uzyskane ze sprzedaży aparatu środki zamierzam przeznaczyć na aktywne
formy poszukiwania sensu życia. Miłej licytacji.

 *********************************************************

Nie wysyłam za pobraniem

 

Filogejos  2019      Copyrights not reserved